Komentarze rynkowe Michała Słysza
Michał Słysz
RSS
Blog > Komentarze do wpisu

Komentarz do rynku złota i srebra

SYTUACJA TECHNICZNA


W zeszłotygodniowej analizie zwracałem uwagę na duże prawdopodobieństwo korekty na rynkach akcji, argumentując, że powinno to na razie chłodzić zapał do odnawiania długich pozycji na złocie. I rzeczywiście. Jak dotąd dodatnia korelacja między aktywami ryzykownymi a złotem trwa. SP500 straciło w zeszłym tygodniu 1,6%, ropa 1,8, a miedź aż 9%. Złoto na tym tle wykazało się względną siłą tracąc jedynie 1%.

Swoje znaczenie potwierdził w zeszłym tygodniu poziom 1075, testowany dwukrotnie. Jak na razie przewagę w tych okolicach mają byki, jednak spodziewam się, że wraz z pogarszającymi się nastrojami wokół rynku akcji, poziom ten zostanie przez podaż pokonany.

Dlaczego spodziewam się kontynuacji spadków na rynkach akcji? Światowa gospodarka to narkoman w stanie przedagonalnym. Zeszłoroczny strzał morfiny wystarczył tylko do odroczenia zgonu. Tym razem „zjazd” pacjenta powinien być szybszy niż przy poprzednich reanimacjach ze względu na ewidentny brak przełożenia impulsu fiskalnego na wzrost wydatków konsumpcyjnych. Jest to pierwszy przypadek w długiej historii choroby gospodarki amerykańskiej, kiedy nie obserwujemy prokonsumcyjnego działania „efektu bogactwa”. Częściowo dlatego, że wzrost „bogactwa” dotyczył jedynie akcji (inflacja nie objęła nieruchomości), a częściowo z powodu wzrostu skłonności do oszczędzania sektora prywatnego.

Tak więc oczekując dalszych spadków cen akcji i surowców będę obserwował rynek złota pod kątem jego siły względem tych grup aktywów.

RSI spadło poniżej 40, co jest negatywnym sygnałem. MACD pozostaje w obszarze ujemnym.

Srebro straciło w ubiegłym tygodniu 4,7%. Po pokonaniu wsparcia na 16,75 niedźwiedzie bez problemów doprowadziły cenę do kolejnego istotnego poziomu 16 dolarów za uncję. Przy tak dużej zmienności srebra nie zdziwiłbym się gdyby choćby chwilowe uspokojenie na rynku akcji zostało wykorzystane do skorygowania dużych spadków z ostatnich dwóch tygodni.

RSI blisko poziomu wyprzedania (32,8), MACD kontynuuje spadki poniżej poziomu równowagi.

SYTUACJA FUNDAMENTALNA

Jedną z najistotniejszych zeszłotygodniowych informacji jest wprowadzenie przez SEC przepisu umożliwiającego funduszom rynku pieniężnego zawieszanie umorzeń. Fundusze te są najważniejszym rezerwuarem płynności dla pośredników finansowych. Wobec faktu, że liczba bankructw banków nie maleje (6 nowych tylko w zeszłym tygodniu – http://www.fdic.gov/bank/individual/failed/banklist.html) posunięcie to należy interpretować jako przygotowanie do kolejnego kryzysu płynnościowego włącznie ze zmasowanymi wypłatami z banków. O problemach banków pisałem w komentarzu grudniowym i od tego czasu one tylko narastają. Jeśli dojdzie do runu na banki złoto wystrzeli mocno w górę.

Konsumenci tym razem nie chcą się nabrać na „efekt bogactwa” i niechętnie decydują się na zakup nowego auta lub TV, uradowani wzrostami cen akcji. Nadzwyczajną skłonność do oszczędzania, jaką „niespodziewanie” ujawniają amerykańscy konsumenci mogą wyjaśnić np fakt iż 1/8 zadłużenia na kartach kredytowych wydawanych przez sieci sklepów jest niespłacana czy informacja Food Research and Action Center, o tym że aż 18% gospodarstw domowych nie miało przynajmniej raz w 2009r. środków na zakup żywności.

Zanim Wall Street ostatecznie wydrenuje Amerykanów z ostatniego centa możemy jeszcze liczyć na próby podtrzymania gospodarki poprzez wydatki budżetowe. Ponieważ „efekt bogactwa” podtrzymujący konsumpcję już nie zadziała (z przyczyn wspomnianych powyżej) ich celem mogą być tylko inwestycje np. infrastrukturalne, finansowane deficytem, tak długo jak starczy na to cierpliwości wierzycielom USA.

niedziela, 31 stycznia 2010, michal.slysz

Komentarze
2010/02/09 23:24:06
Michał dzieki wielkie za REGULARNE od jakiegoś czasu komentarze.Czytam regularnie proszę tak trzymaj.Dla mnie najlepsza analiza xauusd serdecznie pozdrawiam janusz
-
2010/02/22 15:06:14
cierpliwość wierzycielom USA starczy na długo,kupując obligacje amerykańskie próbują zmniejszyc aprecjacje swojej waluty,a pękniecie bańki na nieruchomościach może byc przyczyną umocnienia dolara ,jak jena po 1990.