|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Byk panuje na rynku żywności
W ostatnich tygodniach media coraz częściej zwracają uwagę na galopujące ceny żywności. Jak na światowe standardy jesteśmy społeczeństwem bogatym i przy wydatkach na żywność na poziomie ok. 25% budżetu przeciętnego Polaka, wzrost cen ryżu czy pszenicy szczególnie nas nie martwi. Z pewnością nie bardziej niż wzrost cen nośników energii czy paliw. Mimo, że drożejąca mocno żywność ma dotkliwe skutki dla połowy ludności świata, w mediach ten temat obecny jest rzadziej niż biust Dody. Ludność Afryki, Indii czy Bangladeszu jest zbyt nieuchwytna w swym ogromie oraz psychologicznym i geograficznym oddaleniu byśmy się nią przejmowali. A jest czym – wysokie ceny w wielu biednych krajach pchają zdesperowanych ludzi do zbiorowych protestów. Do zamieszek dochodzi w Afryce Środkowej i Zachodniej, Meksyku, Egipcie, Jemenie i wielu innych państwach. Krzywym grymasem losu jest niedobór żywności w Uzbekistanie i Kazachstanie – krajach które w kanały irygacyjne wpuściły pół Morza Aralskiego. Klęska suszy w takich krajach jak Australia (efekt cieplarniany) czy problemy z dostępem do żywności w Argentynie czyli w krajach będących dotąd jej wielkimi eksporterami tez nie nastrajają optymistycznie. Dodajmy do tego efekt cieplarniany sprawiający, że wiele terenów uprawnych stepowieje, a stepy zamieniają się w pustynie i mamy receptę na długie lata niedoborów. Odpowiedz podaży na wyższe ceny powinna być umiarkowana również z powodu zaporowych cel eksportowych, które mogą wprowadzić kraje będące eksporterami żywności (np największy producent ryżu - Tajlandia). Od niedawna mamy też zwiększone zapotrzebowanie na niektóre produkty żywnościowe ze strony przemysłu. Rządowe subwencje w USA sprawiły, że w 2007r. na produkcję etanolu przeznaczono blisko 20% zebranej kukurydzy. Efekt substytucji sprawia, że w konsekwencji rosną ceny innych zbóż. Sytuacje od strony podażowej pogarszają tez topniejące rezerwy zboża, które spadły do poziomu najniższego w historii.
A popyt rośnie. Indie i Chiny to ponad 2mld ludzi, którzy chcą jeść więcej i lepiej. Przykładowo, wzrost ceny oleju sojowego o 100% od początku 2007r. to głównie zasługa Chin, które zwiększają jego import w tempie 15% rocznie. Jeśli Chiny zaczną gromadzić rezerwy zbóż, które jak dotąd głównie eksportują, obecna cena pszenicy (12 USD za buszel vs 3 USD w 2005r.) może być tylko przystankiem w wieloletnim trendzie wzrostowym. Ponieważ jednak ta rubryka ma być o inwestowaniu to kilka słów o dostępnych instrumentach które pozwolą zarobić na dalszym wzroście cen żywności. Po pierwsze mamy kontrakty futures na kilkanaście produktów żywnościowych notowanych na amerykańskim CBOT. Problem polega na tym ze wartość kontraktu jest zbyt duża dla typowego gracza (ok 10mln). Alternatywą są oferowane w Polsce produkty strukturyzowane bazujące na produktach żywnościowych, kontrakty różnic kursowych (instrumenty zbliżone do futures, jednak o niższej wartości) lub spółki-producenci żywności lub nawozów. Jakkolwiek do tematu się nie przymierzać trzeba mieć na uwadze fakt, że nawet w najmocniejszych fundamentalnie trendach następują korekty. Szum medialny, który ostatnio zrobił się wokół drożejącej żywności i urwanie się cen z hiperboli na takich rynkach jak pszenica czy soja mogą zapowiadać dłuższy postój notowań na nowych poziomach, podczas którego warto wypatrywać dogodnych momentów do wejścia. Byk panuje na rynku żywności zaledwie od roku-dwóch, po 30 latach stabilizacji cen. Po tak długim postoju w boksie zwierz może być narowisty i najważniejsze by nie dać mu się zrzucić z grzbietu. Moją dewizą jest "lepiej mało zarobić niż dużo stracić" dlatego zająłbym pozycję zdolną wytrzymać 20-30% spadku cen, byle pozostać na rynku, który wygląda bardzo obiecująco przynajmniej na kilka najbliższych lat. środa, 23 kwietnia 2008, michal.slysz
Komentarze
|
Bardzo ciekawa inicjatywa z pisaniem bloga!!!!! Motywuje mnie to, aby poznawać również inne rynki nie tylko moje Forexowe:) Choć ciągle uważam, że "najlepiej chodzą";)
Jeśli chodzi o kontrakty na zboża i rośliny oleiste warto skupić sie na rynkach o wystarczającej płynności. FUT na kukurydze i soję z CBOT sa najbardziej płynne. Faktycznie sporo przesłanek fundamentalnych wskazuje, że trend wzrostowy w dłuższym terminie może być kontynuowany. JEDNAK NA DZIEŃ DZISIEJSZY zagrałbym na KRóTKO NA SOII. Proszę zwrócić uwagę na wręcz idealne ukształtowanie formacji PODW SZCZYTU. Im podw szczyty bądź dna są "równiejsze" tym formacja dla mnie bardziej wiarygodna. Do tego potwierdzenie wybicia z kanału. W moim przekonaniu SHORTY można byłoby otwierać na SOII po potwierdzonym zamknięciu poniżej
1 342,37 USD. Już byśmy byli ładnie zarobieni!!! Oczywiście sytuacja techniczna może się zmienić. Wówczas jak dla mnie ostatnia formacja ma decydujące znaczenie do podjęcia decyzji. A na rynku złota i srebra ;)
Sam w swoich analizach zawsze GRAM na równych "W" bądz "M". Podkreślam równych i potwierdzonych. Dla mnie mają ogromną wartość prognozowania. I tak też się działo na srebrze. Proszę zwrócić uwagę na równe "M" na srebrze 17 marca. Nie trzeba było śledzić danych!!! Sygnal na SELL w moim przekonaniu był już po zamknięciu poniżej 20,23. Kolejny sygnał na SELL na Srebrze był przy 17,48. I lecimy ciągle w dół!!! Podobny sygnał na SELL dał nam "M" ostatnie na złocie. Też niemalże idealna formacja. Teraz dopiero widać potwierdzoną RGR na złocie. Ale już wcześniej dał nam sygnał na SELL "M" Wg mnie było to już 912,38!!! Dużo wcześniej.... To co lecimy na na 712?:)
Podkreślam, że jest to moje subiektywne podejście wypracowane przez 3 lata zmagań:) z rynkami. Oczywiście każdy ma inny sposób "spekulacji", indywidualny który najlepiej danemu człowiekowi odpowiada.... Jeżeli są zyski to znaczy, że jest OK.
A Ja na EUR/USD już na krótkich....
Michale Pozdrawiam serdecznie i udanej majówki:)
Przemek Bondarowski Ten od FOREXU z SGH;)